środa, 21 sierpnia 2013

Fragment: Osiedle Willowe - Sandra i Filip

W ich przedostatni dzień miesiąca miodowego, który spędzali nad polskim morzem zapragnęła czegoś i po raz pierwszy w życiu jej odmówiono, a już z pewnością pierwszy raz w taki sposób. Filip odmawiając zakupu kosztownego naszyjnika nie kierował się brakiem wystarczającej ilości pieniędzy, ani też nie zrobił tego ze skąpstwa, on szczerze przedstawił sytuacje słowami:
– Nie możesz mieć zawsze wszystkiego, gdy tylko pstrykniesz palcami.
To wtedy pierwszy raz przy nim poczuła wzburzenie i niebywale wielką złość do niego samego. Filip zasnął w hotelu oglądając jakiś słaby film sensacyjny, a ona wystrojona w krótką białą sukienkę z gołymi plecami ruszyła do najbliższego klubu. Po wypiciu kilku kieliszków i dwóch drinków, oraz przetańczonej godzinie wpadła na to jak ukarać Filipa za to, że nie spełnił jej oczekiwań i odmówił tego cholernego naszyjniku. Jej zamiarem był powrót do domu w samotności, a nie z nim u swojego boku. Zamówiła więc taksówkę, której kolor jej się nie spodobał.
Stwierdziła więc, że nie jest na tyle zdesperowana by wsiąść do ciemnozielonej taksówki. Postanowiła zabawić się jeszcze intensywniej i złapać stopa. Mężczyzna w granatowej skodzie był przystojny i młody, bez wahania zgodziła się by to on był towarzyszem jej podróży. Pożałowała tego wybory, gdy domyśliła się, że mężczyzna jedzie w innym kierunku niż mówił na początku, oraz gdy zauważyła, że drzwi z jej strony są zablokowane. Jakoś wybrnęła z opresji udając, że musi do toalety i w taki oto sposób znaleźli się na stacji benzynowej. Mężczyzna czekał pod drzwiami łazienki damskiej, a ona w tym czasie wymknęła się na zewnątrz niewielkim okienkiem i ruszyła w stronę pobliskiej wsi. Po drodze zadzwoniła na komórkę swojego męża, który dobudził się w ekspresowym tempie, gdy tylko powiedziała mu co się jej przytrafiło. Zaraz po tym telefonie jej komórce padła bateria i poczuła strach intensywniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Na szczęście jej mąż był na tyle bystry, że zapamiętał opis otoczenia jaki podała, oraz nazwę miejscowości i niespełna godzinę później był na miejscu. Wsiadła do czarnego BMW, choć wiedziała, że tym samym chowa swoja dumę głęboko do kieszeni. Spojrzała na niego i dokonała subiektywnej oceny: przystojny mężczyzna w młodym wieku, elegancko ubrany w kremową koszulę i dżinsy, ceniący wartości jakie są już zapomniane przez większość mężczyzn w jego wieku. Tymi wartościami były: dom, honor i rodzina. Wiedziała, że powinna być wdzięczna losowi za to, że to właśnie jego postawił na jej drodze, on natomiast wiedział, że musi postąpić na tyle radykalnie by chronić swoją królewnę przed nieszczęściami i zagrożeniami, nawet tymi które sama na siebie zsyła.
– Gratuluje pomysłowości kochanie – przemówił zimnym i zachrypniętym głosem.
– Dziękuję i przyjmuje gratulacje – powiedziała Sandra z uśmiechem i wyciągnęła dłoń przed siebie w celu włączenia samochodowego odtwarzacza CD.
– Nie włączaj teraz muzyki kotek – powiedział Filip i zatrzymał jej rękę przed samym włącznikiem.
– Gratuluje podzielności uwagi – powiedziała i zabrała rękę z jego delikatnego uścisku, a jego dłoń powróciła na kierownice.
– Nie bądź bezczelna, słabo sobie tym pomagasz – oznajmił.
– Sugerujesz, że potrzebuje pomocy? – zapytała i rzuciła w jego stronę blady uśmiech.
– Sugeruję, że zasługujesz na to by ktoś spuścił ci porządne manto, i że po dotarciu do hotelu to pierwsze co cię czeka – odpowiedział.
– Nie zrobisz mi nic – powiedziała pewna siebie.
– Masz racje, nie zrobię ci nic, nie mógłbym skrzywdzić mojego aniołka, ale to nie wyklucza tego co oznajmiłem.
– Ja to wykluczam. Nie podniesiesz na mnie ręki – słyszał doskonale niepewność i lęk w jej głosie.
Lęk osiągał coraz wyższe stopnie podczas gdy wspólnej jeździe towarzyszyła cisza, która była nie do wytrzymania, ale gdy dotarli do pokoju hotelowego lęk osiągnął maksimum. Pomimo iż widziała swojego męża, który zbliżał się do niej, gdy ona była już pod samą ścianą i wiedziała, że zbliża się nieuniknione wciąż miała nadzieję, że to jakiś potworny sen, albo że Filip to tak tylko rozgrywa. W momencie, gdy poczuła jego dłonie, które splatały jej ręce na plecach, a jej piersi docisnęły się do ściany straciła resztki nadziei. Filip nie należał do typu mężczyzn, którzy dali sobą manipulować kobiecie i nie był też typem pantoflarza – wiedziała to już w dniu, gdy go poznała, ale pomimo tego nigdy nie spodziewała się, że dostanie od niego choćby klapsa w innej scenerii niż sypialniana. Tamtej nocy stała przodem do ściany w białej sukience i odbierała pierwsze w swoim życiu lanie od kogoś kto przecież miał ją kochać i szanować o każdej porze dnia i nocy. Filip nie wiedział wtedy czy jego postępowanie jest odpowiednie, ale z braku lepszego pomysłu dokonał tego co zapowiedział żonie w samochodzie. Nie wiedział nawet jak bardzo zbił swoją kobietę, ponieważ nadal była odziana w swoją letnią, białą sukienkę, przestał jednak wymierzać jej klapsy, gdy poczuł ból po wewnętrznej stronie dłoni, a zaraz potem mrowienie. Sandra uczestniczyła w tym wszystkim, a czuła jakby oglądała w słabej, rozmazanej jakości swoje życie jako zwykły widz. Kiedy wreszcie dopuściła do siebie uczucie bólu i ledwie powstrzymywała łzy jej mąż odsunął się od niej na krok i przemówił:
– Nigdy więcej ze mnie nie zakpisz i zaczniesz odnosić się do mnie z należytym szacunkiem, nigdy tez więcej nie narazisz się na niebezpieczeństwo kierując się pobudkami tak głupimi i dziecinnymi jak ta dzisiejsza, a jeśli to do ciebie nie dotrze dzisiejszego dnia to lekcje powtórzymy. Aha i uprzedzam kolejnym razem tę lekcję odczujesz dużo bardziej boleśnie niż dziś. A teraz wybacz, ale jestem zmęczony więc po prostu pójdę spać, dobranoc.
Tamtego dnia Sandra zapłakała dopiero, gdy położyła się do łóżka obok swojego męża. Tamtego dnia też zrozumiała, że jej życie zmieniło się diametralnie i to nie do końca tak jak to sobie zaplanowała. Sytuacja, w której Filip sięgnął po radykalne środki powtórzyła się jeszcze dwukrotnie. Raz, gdy podczas wymiany zdań wszystko poszło nie po jej myśli i w wielkim zdenerwowaniu dopuściła się rozbicia kryształowego talerza o kuchenne płytki zaraz przy stopach męża, a kolejnym razem, gdy wymierzyła mu siarczysty policzek za to, że zabronił jej wyjścia do koleżanki tłumacząc swoją decyzje późną porą, oraz niewłaściwym wcześniejszym zachowaniem z jej strony. Teraz do Sandry wróciły te wszystkie wspomnienia, i sama nie wiedziała jak powinna się zachować. Nawiedziła ją myśl, że być może powinna zostawić męża niespełna miesiąc po ślubie, gdy dopuścił się rękoczynu po raz pierwszy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz