Promienie słońca zaczęły wdzierać się przez okno do pokoju
hotelowego, ale Sabina już dawno nie spała. Leżała podparta na łokciu i
obserwowała jak jej nowy obiekt zabawy spokojnie oddycha i była pod wielkim
zdumieniem, że nawet nie chrapie. Piotrek zaczął otwierać i mrużyć oczy w
chwili gdy w pokoju było już zupełnie jasno i tak na dobrą sprawę to po
przebudzeniu spodziewał się właściwie wszystkiego, ale nie tego co miało go
spotkać.
– Witaj Królewno – rzekł i przetarł swoje oczy, spojrzał
na zegarek, który znajdował się na jego lewym nadgarstku i sprawy nabrały taki
obrót jakiego nawet Sabina się nie spodziewała.
– Dokąd ty wstajesz? Jeszcze nawet nie zdążyłam się z tobą
przywitać! – powiedziała oburzona podczas gdy Piotr zapinał guziki swojej
granatowej koszuli.

