niedziela, 4 sierpnia 2013

Fragment: Wiktor i Angelika - Lanie pasem

Wiktor właśnie skończył prowadzić wykłady na uczelni i wracał do pensjonatu, by zobaczyć jak idą przygotowania jego Księżniczce. Od razu wszedł do piwniczki gdzie odbywała się próba generalna. Widział jak kelnerzy stoją bezruchu z kryształowymi kieliszkami na tacach. Rozejrzał się po piwniczce, która teraz wyglądała jak sala balowa. Był pełen podziwu dla jej działa.
– Chłopcze, nie kiwaj się , bo nie chciał bym by te kieliszki poleciały, to wartość twojej 3 miesięcznej pensji – Zwrócił się Wiktor do chłopca przydzielonego na stanowisko kelnera, który przestępował z nogi na nogę.
– Witaj kochanie – Zwróciła się Angelika do Wiktora, wchodząc do salki. I dała mu buziaka na powitanie.
Puściła oko do młodego kelnera. Wiktor udał, że tego nie zauważył. Młody kelner był natomiast tak zainteresowany jej dekoltem, że nawet nie poczuł jak tacka wypada mu z rąk. Kiedy dostrzegł, że takie coś ma miejsce większość kieliszków roztrzaskała się już na marmurowej posadce podwyższającej.
– A upominałem byś się nie kiwał – rzekł Wiktor surowym tonem, Angelika natychmiast doskoczyła do niego i uwiesiła się mu na ramieniu.
– Ja to zaraz pozamiatam – wyznał wystraszony mężczyzna.
– Kochanie tylko się nie denerwuj – powiedziała Angelika błagalnym tonem do mężczyzny.
– Piękna proszę cię byś się nie wtrącała – odrzekł jej do ucha.
– Chłopcze myślisz, że tu jest miejsce dla takich jak ty? Uważasz, że nadajesz się do tak elitarnego miejsca, kiedy wszystko jest cię w stanie rozproszyć? Kiedy jesteś w pracy masz się koncentrować na pracy, taki jest twój główny obowiązek. Mam nadzieje, że to jest jasne. Tylko nie myśl sobie, że ci to daruje , oczywiście za każdy kieliszek będzie ci potrącone z pensji. Jednak nie wyobrażam sobie ciebie dłużej na tym stanowisku. – Ciągnął Wiktor ostrym tonem
– Wiktor, przestań! – Krzyknęła w proteście Angelika gdy dostrzegła, że młodemu chłopakowi szklą się oczy.
– Prosiłem byś się nie wtrącała. – Powiedział jawnie przy wszystkich, spokojnym, a za razem ostrym tonem. – A co do ciebie – Tu zwrócił się z stronę kelnera – nie wyobrażam sobie ciebie dłużej na tym stanowisku, skoro nie nadajesz się do tacy to może nadasz się do wiadra i mopa – Wiktor zapewne ciągnął by dalej swój wywód, gdy by jego kobieta mu nie przerwała
– Wiktor do cholery, daj mu już spokój każdemu się mogło zdarzyć. Masz wystarczającą ilość pieniędzy by kupić sobie nowe kieliszki! Przestań być taki wyższy, uważać się za Bóg wie kogo. – tak brzmiały jej słowa.
Wiktor momentalnie chwycił ją za ramie, stanowczo aczkolwiek delikatnie. W taki sposób by nie zostawić jej siniaków.
– Ty pozwól ze mną – zwrócił się do niej. – Przepraszam wszystkich, za moment wrócę. – Uśmiechnął się ironicznie do wszystkich obecnych i patrzących na te scenę. – A ty w tym czasie posprzątaj to szkoło. – Tu zwrócił się do chłopaka od upuszczonej tacy
Czuła się nieswojo będąc prowadzoną za ramię przez Wiktora na oczach wszystkich. Próbowała szarpnąć się, jednak bezskutecznie. Dało to tylko taki efekt iż poczuła jak mocniej zaciska się dłoń Wiktora na jej ramieniu i tym samym przynosi ból. Wyprowadził ją w ten sposób z pensjonatu i zmierzał w kierunku domku, który zamieszkiwali. Poczuła, że zelżał jego uścisk więc spróbowała wyrwać się po raz kolejny.
– Przestań natychmiast – Powiedział przez zaciśnięte zęby. Był zły, wyczytała to z jego twarz, ale dostrzegła też coś więcej. Był tak jak by zawiedziony – nie szarp się, bo będę zmuszony zadać ci ból.
Jego słowa przeraziły ją na tyle, iż natychmiast przestała protestować i szła posłusznie w kierunku, do którego zmierzał. Otworzył drzwi i wprowadził ją do środka. Teraz stali naprzeciw siebie i mierzyli się wzrokiem. To był dziwny widok. Dwoje ludzi otoczonych eleganckim wnętrzem salonu. On ubrany w garniturowe spodnie w kolorze khaki i brązową koszule z podwiniętymi rękawami do łokci, oraz rozpiętymi guzikami pod szyją, wyjątkowo był bez krawatu. On postawny, ona drobna. Zauważyła jak Wiktor odpina pasek, a później wysuwa go ze szlufek – zapewne chce dać upust emocją po przez sex, pomyślała. Jednak takiego obrotu wydarzeń jaki nastąpił nie spodziewała się w ogóle.
– Podważyłaś mój autorytet przy pracownikach, podniosłaś na mnie głos publicznie. Na dodatek nie posłuchałaś mnie, a przecież prosiłem byś się do tego nie wtrącała – Ton Wiktora był taki jakiego jeszcze nigdy nie słyszała, nie wyrażał żadnych emocji – Kocham cię, ale nie będę tego tolerował
To mówiąc złożył pas na pół, chwycił ją za to samo ramie co poprzednio, przytrzymał i lekko pochylił. Nie wiedziała co się dzieje, miała taki mentlik w głowie, że nie potrafiła zaprotestować.  A on wymierzył szybkie trzy uderzenia. Pas nie był gruby, ani też ciężki, ale Wiktor miał siłę i nie żałował jej. Piekło po każdym uderzeniu. Po czym puścił ją i wykorzystał pasek do tego calu, dla jakiego został wyprodukowany, czyli wsunął go na powrót w szlufki. Patrzyła na niego ze łzami w oczach. Szybko zdała sobie sprawę iż ból ustępuje, że bolały same uderzenia tylko i wyłącznie podczas wymierzania. Wiktor pokazał kciuk w górę i rzekł

– Za niesłuchanie moich poleceń, gdy o coś proszę to chciałbym by to zostało przez ciebie wykonane. – pokazał drugi palec, tym razem wskazujący, to wyglądało tak jak by odliczał – podważyłaś mój autorytet wtrącając się w moją rozmowę z pracownikiem, tego również nie będę tolerował, nigdy. I jeszcze jedno – tu odliczał dalej, otwierając tym razem palec środkowy – Nigdy więcej nie podnoś na mnie głosu, nie ważne czy znajdujemy się na osobności czy wśród innych osób. Ja na ciebie nie krzyczę, wiec oczekuje od ciebie tego samego.

(Fragment pochodzi z Części 1 powieści Wiktor i Angelika. Fragmentem jest kawałek Rozdziału 3, który nosi tytuł Nie będę tego tolerował. Jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się z całą powieścią proszę przejść do strony Wiktor i Angelika, która znajduje na górze, zaraz pod tytułem bloga.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz